Kurs tańca - taniec z (roz)Gwiazdami
Tydzień 2 - spotkanie 3 - tango
2007-03-29
Dzisiaj królowało tango. Oj nie było lekko. Ani mi ani Grzance. (Nie wiem jak było ANI - jest na kursie jakaś Ania?).
Z walcem i cha-chą [to brzmi jak ha-ha hahah] jestem w stanie się uporać, ale tango kładzie mnie na łopatki. A jeszcze, żeby to były 2,3 figury na lekcję, ale nie
obroty, postoje, w prawo, w lewo. Kończę, bo muszę iść poćwiczyć.
Najbliższe zajęcia w czwartek - 12 kwietnia, jeżeli ktoś - para jest chętna to myślę, że to ostatni dzwonek, żeby dołączyć ...
Tydzień 1 - spotkanie 2 - blues, r'r, walce
2007-03-22
Zaczęliśmy od smutku - znaczy od bluesa :-). Później na tapecie, a raczej na parkiecie* był rock and roll. Moja Żona = Grzanka rockowała, ja rollowałem. Później dałem zrównać się z ziemią - przyszedł czas na walce. Po krótkiej, nierównej walce (a dokładnie walcu wiedeńskim) okazało się, że za bardzo podskakuję. A na dodatek muzyka sobie, a ja sobie (sorry Grzanko!). Z walcem angielskim też nie było lepiej (i lepiej nie mówić). Ale ogólnie moja Żona była zadowolona z kursu, ja byłem zadowolony z Żony. Za tydzień znowu. Zatańczymy, zobaczymy...
* z tym parkietem to oczywiście nazmyślałem - w GOKu są płytki.
Tydzień 0 - spotkanie organizacyjne
2007-03-15
Doczekaliśmy, a może w końcu wypatrzyliśmy ogłoszenie o kursie tańca. Ale najważniejesze, że jest i będzie, bo są chętni, a dokładnie 6 par. Ale od początku. Pierwsza sprawa która uderzyła mnie już przy wejściu to zasłona dymna. Dziwna sprawa - ostatnio przespacerowałem się ulicą Głogowską w Poznaniu i zaobserwowałem podobne zjawisko. Większość sprzedawców [wśród których prym wiodły laski z gołymi brzychami], żeby nie palić w sklepie robi to przed, w drzwiach. Ponieważ klientowi mogłoby to przeszkadzać, wychodą na zewnątrz robiąc sobie wątpliwą reklamę. Omijam takie sklepy - zmusza mnie do tego porażająca "niefrasobliwość" tych ludzi, a dodatkowo unikam jak mogę kontaktu z ich odświeżonym na prędce oddechem. Pociągnę ten temat później, a na razie wrócę do kursu tańca. Wejście było trudne, ale za to potem było już tylko ... śmieszniej. Przywitał nas człowiek o twarzy przyjaznej. Ale nie uprzedzajmy tzw. wypadków . Było miło i wesoło, za tydzień ma być miło i przyjemnie. Zatańczymy, zobaczymy...
